014959
krasnal-2

Jestem przyjacielem przyrody

wiewiorka

Jestem przyjacielem przyrody

1.,Wielka przygoda małej Zosi”- słuchanie opowiadania
J. Krzemienieckiej i B. Lewandowskiej.
Wielka przygoda małej Zosi – Barbara Lewandowska Biedronka – Kropeczka mieszkała na łące pod listkiem koniczyny. Dobrze jej tu było. Przeszła na łąkę Zosia. Posadziła małą biedroneczkę na dłoni i powiedziała: – Masz czerwoną sukienkę, to i domek musisz mieć czerwony. I zamknęła Kropeczkę w pudełku od zapałek. Były tu cztery gładkie ściany, ale nie było koniczyny ani grzejącego słonka, ani błękitnego nieba. A kiedy wieczorem Zosia zasnęła, poczuła nagle, że robi się coraz to mniejsza i mniejsza… Wreszcie była tak malutka, że mogłaby się wykąpać w mamusinym naparstku jak w wannie. Wtedy przyszła do niej Kropeczka. – Chodź ze mną – powiedziała. I Zosia poszła z biedronką na łąkę. Teraz trawy wydawały jej się wielkie jak drzewa. Szumiały jak las. Z gęstwiny wyszedł ogromny chrząszcz. – Kto mi spać przeszkadza? – mruczał rozgniewany. Zosia przestraszyła się jego groźnych rogów. Zaczęła uciekać co sił w małych nóżkach. O mało nie wpadła w gęstą sieć pająka! W tej sieci siedziała zapłakana pszczoła. – Uwolnię cię, nie płacz… – obiecała Zosia Małymi paluszkami rozrywa nitki. Prędko, prędko, bo pająk może wrócić lada chwila! Oho! Już nadchodzi! Z daleka krzyczy: „ Ja wam dam!, Ja wam dam!” Może sobie krzyczeć! Nic już nie zrobi ani pszczole, ani Zosi! Pszczoła poleciała z Zosią do ula. Strażniczka zaprowadziła je do królowej. Opowiedziała Zosia o całej przygodzie. – Bzum – bzum – bzum – zabrzęczała królowa. Jesteś bardzo dzielna Zosiu. A w nagrodę weź dwa dzbany miodu. Wyszła Zosia z ula. Dźwiga dzbany. Miodek pachnie znakomicie. Spróbowała raz i drugi… Nie zdążyła po raz trzeci oblizać paluszków, bo z wielkim szumem i bzykaniem nadleciały osy – łakomczuchy. W mig wylizały dzbany i dalejże gonić Zosię! A żądła miały ostre jak szpileczki! Kto wie, co by się z Zosią stało, gdyby Kropeczka nie przybiegła na pomoc. – Siadaj mi na grzbiecie! – zawołała. Rozwinęła skrzydełka i… frunęła wysoko. – Już mnie nie złapiecie, obrzydliwe osy! – cieszyła się Zosia. – Zaraz wam pokażę: „Zyg, zyg, marcheweczka”… Podniosła rączki i… poleciała w dół! Chlup! Wpadła w środek ogromnego stawu. Karp, który tu mieszkał, bardzo się zdziwił: „Jeszcze takiej ryby nigdy nie widziałem. Może zjeść ją na śniadanie?”. Nie zjesz, karpiu, Zosi, bo po wędce już ucieka na powierzchnię wody! Usiadła na listku jak na wysepce. I martwi się: „Kto mi pomoże dopłynąć do brzegu?”. – Ja! – powiedział nartnik. – Przecież umiem sunąć po wodzie! Siadła Zosia nartnikowi na grzbiecie. Za chwilę była na brzegu. Spotkała tu pracowite mrówki. – Co robicie? – spytała. Ale mrówki nie miały czasu na rozmowę. Naprawiały mrowisko, które nocą popsuł deszcz. Pomagała im Zosia w pracy. A potem pokazały jej mrówki całe mrowisko. Taki był tam ruch i gwar, jak na ulicach prawdziwego miasta! Najbardziej podobał się Zosi żłobek. Tu wylęgały się z jajeczek małe mrówki. Opiekowała się nimi Zosia, dopóki nie podrosły. A kiedy już umiały chodzić, poszła z nimi na spacer. Wesoło bawiły się na łące. Nagle rozległ się hałas, tupanie. To chłopcy przybiegli na łąkę z siatką na motyle. Uciekły mrówki. Zosia schowała się pod listkiem. Projekt jest współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego Zaszumiało, zahuczało, zachwiał się listek i… już Zosia zaplątana w gęstą siatkę! Na próżno krzyczała. Głos miała cichy jak szelest trawki. Nikt jej nie słyszał. – Masz czerwoną sukienkę, to i domek musisz mieć czerwony – powiedział chłopiec. I zamknął ją w pudełku od zapałek. Były tu cztery gładkie ściany, ale nie było zielonego listka ani grzejącego słońca, ani błękitnego nieba. I wtedy Zosia obudziła się. A potem otworzyła pudełko. – Biedroneczko – Kropeczko, leć na łąkę do pachnącej koniczyny, błękitnego nieba i grzejącego słonka!
– Co się stało, gdy dzieci złapały Zosię w siatkę na motyle?
– Co zrobiła Zosia, gdy się obudziła?
– Jak zachowuje się przyjaciel przyrody?
– Czy jestem przyjacielem przyrody?
– Jakie zwierzątka spotkała Zosia?
2. Małe pajączki – zabawa ruchowa
Małe pajączki zgrabne mają rączki,
plotą pajęczynkę,
by nakarmić swą rodzinkę.
Nagle przyszedł wiatr,
dmuchnął w cały świat,
zerwał pajęczynkę,
przewrócił rodzinkę.


3. Jakie to zwierzątko? – zabawa dydaktyczna.
Rodzic wymawia nazwy zwierząt np. biedronka, chrząszcz, pszczoła, pająk, karp, mrówki, osa. Dziecko dzieli słowo na sylaby i próbuje ustalić, jaką głoską rozpoczyna się słowo.
4. Pajączek – masaż relaksacyjny.
Dziecko siedzi plecami do rodzica. R. czyta wiersz, mówiąc i pokazując, jakie ruchy należy wykonywać na plecach.
Wspinał się pajączek po rynnie. – Dzieci „wędrują” palcami od dołu ku górze po plecach.
Spadł wielki deszcz i zmył pajączka.- Układają obie dłonie płasko na plecach i szybko przesuwają je w dół.
Zaświeciło słoneczko. – Masują plecy ruchem okrężnym.
Wysuszyło pajączka, rynnę i… – Masują plecy tak długo, aż poczują ciepło.
dalej wspinał się pajączek po rynnie.- Zaczynają masaż od początku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Skip to content